Madam Mirabell

środa, 25 listopada 2015

Einar

Wczoraj spadły 2 cm śniegu. I od razu świat zaczął wyglądać inaczej. Zrobiło się tak zimowo i czysto. A Einar jak tylko zobaczył śnieg za oknem zaczął ostrzyć narty i wyciągać saneczki. Wszystkie skrzaty szykują się na zimowe szaleństwo!

Dzieci też. Łucja dziś biegała po ogrodzie i pod choinkami wyszukiwała resztki śniegu by zrobić kulkę... Bardzo chciała rzuciać się śnieżkami z Antosiem. Antek raczej mniejszą miał na to ochotę, bo uciekł do domu.


poniedziałek, 23 listopada 2015

Myrkkysieni - na szczęście!

Zostały mi jeszcze dwa do przedstawienia ze skrzatów XL, które zostały uszyte w tym roku. Mam nadzieję, że nie zanudziłam was nimi. Potem zrobię przerwę w skrzatach. Chociaż czekają jeszcze średnie i malutkie ;o)

To co? To przedstawiam... Myrkkysieni, skrzat na szczęście. Podobno skrzaty przynoszą szczęście. To ta skrzatka powinna przynosić je podwójnie. Nie tylko jest skrzatem ale ubrana jest cała w muchomorki, które również przynoszą szczęście.



Wczoraj oglądałam domki dla skrzatów, elfów i gnomów czyli tak zwane Fairy Garden. Piękne są takie magiczne. Zobaczcie jakie wrażenie robi takie maleństwo:

(zdjęcie znalezione na www.pinterest.com)

Może kiedyś jak będę miała ogród zamiast stosu desek to znajdzie się w nim taki domek dla wróżek. Ciekawa jestem czy ktoś z was ma takie miejsce dla baśniowych mieszkańców?






niedziela, 22 listopada 2015

Elina - bardzo pracowita skrzatka

Elina- zimowa panienka. Uwielbia wyjadać pierniczki prosto z blachy. Wylizuje miski i łyżki po lukrze. Bardzo pomaga w kuchni, bo przecież czyszczenie misek i blachy z pierniczków to taka ciężka praca.


A tak na prawdę to zaszczytne zajęcie ostatnio przypada Łucji. Jak tylko piekę jakieś ciasto albo robię bitą śmietanę do ciasta to w kuchni materializuje się moje dziecko i pyta: 
"Masz coś do wylizania dla mnie?" 
Kiedyś siedziała ze mną w kuchni i wyskrobywała resztki kremu czekoladowego z miski i mówi tak:
-Jak my tu ciężko musimy pracować. 
-Tak...? - spytałam z lekkim zaskoczeniem
- Tak. Ty musisz zrobić tort dla Taty a ja muszę wszystko wylizywać. To taka ciężka praca...

Czy wy też macie takich kuchennych pomagaczy - wylizywaczy? ;o)



sobota, 21 listopada 2015

Zawieszki na choinkę z Fimo - podejście pierwsze ;)

Czasem przychodzi taki dzień, że ma się przesyt tego co się robi. Trzeba oderwać się chociaż na chwilę. Zmienić zajęcie. Ja ostatnio szyję, i szyję, i może jeszcze trochę szyję. Ale w tym tygodniu szycie leży w kącie. Łucja nie chodzi do przedszkola i psocą w domu razem z Antkiem.

A Łucja jest dzieckiem bardzo artystycznym. Przejawy jej wyrażenia się przez sztukę czasem objawiają się bardzo różnie. A to poobcina nowo kupionym skarpetkom palce, albo wytnie dziury w spodniach od piżamy, tak żeby kolanka nie cierpiały na brak świeżego powierza. A jak już jej samej zabraknie pomysłów to z Antkiem do spółki rozwiną mi nici do haftu, bo będą robili gitarę z plastikowego sitka. A te właśnie nici były im niezbędne bo musieli z czegoś zrobić struny.

Dlatego czasem wolę kontrolowane przejawy artystycznego wyrazu u mojej córki i wczoraj lepiłyśmy razem z modeliny. Łucja tak często zmieniała koncepcję tego co właśnie robi, że w końcu powstała wielokolorowa kula. Ja w zasadzie nigdy (poza szkołą podstawową) nie lepiłam z modeliny. Zrobiłam takie oto zawieszki na choinkę. Chyba nie wyszły tak całkiem źle?



Zostało nam jeszcze trochę modeliny.
 Dziś spróbujemy zrobić domek dla skrzatów, ale niekoniecznie dla tych w rozmiarze XXL. ;o)


piątek, 20 listopada 2015

Matti - muchomorkowy chłopak ;)

Matti - przywędrował do nas z pobliskiego lasu. Przyniósł cały koszyczek grzybów (mam nadzieję, że zjadliwych), a teraz cały czas mi suszy głowę - kiedy bigos, kiedy kapusta z grzybami, kiedy pierogi z grzybami. No i ja się sama pytam, kiedy ja to wszystko zrobię!






A tak poważnie, u nas w domu uszka z grzybami i pierogi z kapustą i grzybami to bardzo ważna rzecz. Jak byłam młodsza to razem z mamą na wigilie kleiłyśmy po 300 uszek i tyle samo pierogów, a chciałabym zaznaczyć że było nas w domu tylko czworo ;) Pierogi i uszka jadłam z moim bratem przez całe święta z barszczykiem i w zasadzie jak dla nas to niczego innego mogło by nie być... no może ryba na wigilię ;) Teraz nas jest pięcioro ale Wigilię zawsze spędzamy w większym gronie, także te pierogi muszę chyba rozłożyć na raty i pomrozić ;)

Poza tym teraz będę mogła sobie "odbić" Wigilię sprzed dwóch lat z z zeszłego roku. Tak! ;) 

Prawie dwa lata temu 24.12 urodził się mój synek Antoś. I na moje nieszczęście miałam cesarkę, więc według standardów panujących w pobliskim szpitalu w wigilię nie dostałam nic do jedzenia, w pierwszy dzień świąt też nić a drugiego dnia tylko kleik. Jedynym plusem (poza Antosiem) było to, że wyjątkowo nie przytyłam w te święta ;) A w zeszłym roku karmiłam dziecko piersią (jeszcze) więc też nie mogłam jeść ani grzybów ani kapusty. 

A jaka jest wasza ulubiona potrawa Wigilijna?

czwartek, 19 listopada 2015

Lisa - kuchenna pomocnica

Lisa. Skrzat kuchenny. Jej sprawką są porozsypywane przyprawy do pierników i orzechy, po całej kuchni. A dziś rano wszystkie szafki w kuchni były umazane lukrem. Lisa najwyraźniej piekła pierniczki.




A wy już pieczecie pierniczki na święta?

 Tak sobie myślę, że w tym roku zrobię piernik dojrzewający, którego ciasto zanim je upieczemy, stoi i pracuje przez 4-5 tygodni. Chyba najwyższa pora brać się do roboty.

Zobaczymy czy wyjdzie.

środa, 18 listopada 2015

Otto - skrzat psotnik

Dawno mnie tu nie było...szyję, fotografuję, jeżdżę na targi i czasu na pisanie mi już powoli nie starcza. To było bardzo pracowite i intensywne pół roku. Odwiedziliśmy kilka miast...Wrocław, Warszawa, Kraków, Poznań... Lubeka ale wszędzie na chwilę w przelocie. Teraz chyba przychodzi pora na przerwę, powoli dopada mnie zmęczenie.

Na ulicach w niemieckich miastach widać już świąteczną atmosferę. Girlandy, światełka, dekoracje. Do nas też powoli wkrada się magia świąt, chociaż pogoda nie napawa mnie jakoś bardzo optymistycznie. Dziś rano nawet była burza... listopadowa burza, zamiast kwiatów z mrozu malowanych na szybach...ech...

Za oknem jesiennie, za to chociaż w mojej pracowni można spotkać renifera, bałwanka czy skrzata. A właśnie... Wprowadziło się do mnie mnóstwo skrzatów - dużych, małych i takich tyci malutkich. Sprzątają na półkach, odbijają nosy na szybach, czekając na śnieg, rozsypują wszędzie przyprawę do pierników... i na dokładkę wypiły całe kakao...

A oto Otto ;) Skrzat psotnik, wszędzie go pełno, toteż sam wcisnął się niecnota na pierwsze zdjęcie.



Wraz z skrzatami życzymy Wam
Miłego Wieczoru ;)

wtorek, 29 września 2015

Foxy Nook...

Ostatnio trochę mnie mniej tutaj... Wynika to z dużej ilości pracy. Częstych wyjazdów na targi oraz z faktu otwarcia nowego sklepu internetowego - FOXY NOOK.

 Lisi zakątek to rękodzieło dla dzieci i dla mam tych dzieci ;) W tej chwili są to moje wyroby i mojego męża (buty) ale mam nadzieję, że będę mogła zaprosić do współpracy innych rękodzielników, tworzących piękne rzeczy by sprawić radość dzieciom.


Może zechcecie zajrzeć do środka i podzielić się opiniami na temat sklepu ;)

Zapraszam! ;)

środa, 1 lipca 2015

Duża rzecz też cieszy - Miffy XL

Antoś dziś dostał swój zaległy prezent. Prezent był w planach zakupowych ale ciągle był przekładany na później. Aż pewnego dnia na Bonami wypatrzyłam "jego prezent". I tak oto jest ;o)


Lampa jest śliczna i posiada regulację jasności, na czym mi zależało. Może towarzyszyć Antosiowi podczas snu świecąc leciutko ale również ładnie rozświetla pokój wieczorem. 

A tutaj Antek musiał sprawdzić jak się ją włącza i wyłącza.


Sądzę, że taki prezent będzie go cieszyć dosyć długo... proporcjonalnie do wielkości, tyle samo radości ;o)

Mama też się z niego cieszy ;o)

środa, 17 czerwca 2015

Moje miejsce na ziemi...

Każdy chce mieć takie miejsce, które będzie tylko jego, gdzie będzie czuł się dobrze, gdzie będzie mógł uciec i schować się przed światem. My też wybraliśmy sobie takie miejsce. Pod lasem, w otulinie Parku Krajobrazowego Orlich Gniazd. Z własnymi dzikimi zwierzętami podchodzącymi pod okna i mnóstwem jaszczurek biegających po ogrodzie ;o) 
A na razie nasze miejsce wygląda tak:


Na zdjęciu ławy, pod naszym salonem i kuchnią ;o)


Antoś stoi w kuchni a w tle mój mąż stojący na naszym tarasie ;o)

A docelowo dom ma wyglądać tak:




Jutro też czeka nasz dzień pełen emocji. Będzie robiona u nas studnia. I proszę trzymajcie kciuki żeby była tam woda ;o)






niedziela, 7 czerwca 2015

Tipi na Dzień Dziecka

Na dzień dziecka moje maluchy dostały Tipi, które powstało w wyniku działań kooperacyjnych spółki Mama & Tata. Tipi jest dwuosobowe, pasujące i dla chłopca i dla dziewczynki. Więcej zdjęć zamieszczę jak tylko skończę szyć matę do środka.


A dla Was miło spędzonej niedzieli życzę ;o)

czwartek, 26 marca 2015

Tkanina mówi do mnie...

Czasem tkanina kiedy sobie na nią patrzę sama mówi do mnie, co powinno być z niej uszyte. Niektóre wzory albo  faktury, aż się proszą " chcę być tym... chcę być tamtym " ;o) A że z reguły tak ładnie mnie proszą to nie mogę się oprzeć i kupuję tkaninę i staram się zrealizować zamysł, który powstał w mojej głowie przy pierwszym spojrzeniu na daną tkaninę. 

I tak powstały kominy dla Pań. Piękna dresówka two faces, która daje możliwość wywinięcia komina na taki kolor jaki nam akurat odpowiada. Albo splecenia go tak że widać obydwie strony materiału. Śliczny melanż na lewej stronie ociepla twarz. Sami się przekonajcie ;o)








A wam się podobają? ;o)





poniedziałek, 16 marca 2015

Wiosenne kompleciki

A dziś Antonio i Łucja w wiosennej odsłonie. Słoneczko zajrzało nam przez okna i z szafy zostały wyciągnięte wiosenne kurteczki. Uff... na moje szczęście jeszcze dobre. Jakoś ostatnio nie mogę nadążyć z kupowaniem ciuchów dla dzieci. Wszyscy troje rosną na wyścigi. 

Jako, że kurteczki okazały się dobre to maluchy wzbogaciły się o wiosenną stylówkę ;o) w postaci czapeczek z szalikami - kominami. A jutro chyba dostaną po jeszcze jednej bardziej dopasowanej kolorystycznie do kurteczek. 






Gdyby ktoś miał ochotę na taki wiosenny komplecik to zapraszam na maila. ;o)

niedziela, 15 marca 2015

Piżamka handmade by mama

A w dzisiejszej odsłonie uciekające spodenki Łucji, które zostały uszyte z bardzo cieniutkiej dresówki. Po przemyśleniu sprawy spodenki przestały być spodenkami a zostały częścią piżamki. Dziś rano doszyłam bluzeczkę i tak Łucja prezentuje się w nowej piżamce. 





N główce opaska w stylu pin-up też handmade by mama.  A królik to już nasza wspólna praca. Ja szyłam a córka mówiła jak ma wyglądać i sama wybierała materiał na sukienkę. 

Piżamka spodobała się Łucji tak bardzo, że już o 17 kazała się naszykować do spania i przebrać w "nową" piżamkę.

Dobranoc ;o)

sobota, 14 marca 2015

Nowe Galotki Antosia

Kupiłam śliczną dresówkę z różnymi wzorami. Materiał, aż się prosił by go wykorzystać na dziecięce ubranka. Jako pierwsze powstały Galotki - Haremki dla Antosia. Świetnie w nich wygląda ;o)







Spodenki dla Łucji też zostały dziś uszyte ale zanim zdążyłam zrobić zdjęcie to pobiegła w nich do Babci. Także Galotki Łucji muszą poczekać jeszcze na odsłonę ;o)

niedziela, 22 lutego 2015

Duża Poducha dla Malucha

Poducha to prezent urodzinowy dla "najulubieńszego" kuzyna Łucji  - Lulusia. Julek skończył niedawno cztery latka, a że od małego jest strasznym wielbicielem straży pożarnej to powstał dla niego taki oto prezent:


Miłego wieczoru Wam dziś życzę. I spokojnego...