Madam Mirabell

środa, 26 listopada 2014

Kompot



- Mamo ten skrzat ma taką samą sukieneczkę jak ja!
- Uhmm - mruczę pod nosem zajęta szyciem...
- A czy skrzaty są czyste?
- Są bardzo czyste... - tym razem nie udało mi się uniknąć odpowiedzi.
- Nigdy się nie brudzą?
- Nie skrzaty to takie czyściutkie stworzonka, bardzo dbają o swoje ubranka ( a muszę przyznać, że córka moja - Łucja, jest czysta tylko przez pierwsze 5 minut po ubraniu, nawet łyżką wody potrafi się wybrudzić)
- A jakby go tak wykąpać w kompocie to też będzie czysty?

Hmmm i co tu odpowiedzieć na tak zadane pytanie? 


Tym sposobem na skrzyni w mojej pracowni zamieszkał skrzat Kompot (mimo iż to dziewczynka) Poniżej zdjęcie robocze Kompotki.





A to mój dzisiejszy pomocnik. Dosłownie niezbędny w wysypywaniu ścinków materiału z kosza na ziemię oraz froterowaniu podłogi kawałkami filcu. Oczywiście filc musi być koniecznie po obróbce wstępnej czyli po obślinieniu i wyciumkaniu ;o)


Dobranoc ;o)


wtorek, 4 listopada 2014

Góra Zborów

Tak długo mnie tu nie było, że teraz sama nie wiem jak wrócić. Z dnia na dzień odkładam napisanie posta. Pomysłów na to, o czym mogę wam opowiedzieć miałam kilka, tylko najpierw byłam zawalona pracą, potem dużo wyjeżdżaliśmy w wakacje a potem powrót do realizacji dużego zlecenia i brak czasu na cokolwiek. Skończyłam i powoli wracam do życia i do szycia ;o)

Ale ten post nie będzie o szyciu tylko będzie taki weekendowy. Niedawno odwiedzili nas nasi przyjaciele z dziećmi i spędziliśmy bardzo miło czas spacerując po Jurze. A oto krótka fotorelacja ze spaceru na Górę Zborów.

W zachodniej części Góry Zborów, zwanej Kruczymi Skałami znajduje się Jaskinia Głęboka. Jest ona długa na 190 m a różnica wysokości między skrajnie położonymi punktami to 22,5 m. W zeszłym roku przygotowano ją do turystycznego zwiedzania. Pogłębiono lekko bardzo płytkie korytarze i wykonano kamienne schody umożliwiające łatwiejsze zejście w głąb jaskini. W jaskini panuje mikroklimat i cały czas pada deszczyk jaskiniowy. Zwiedzaliśmy ją w ostatni weekend października i widzieliśmy już kilka nietoperzy przygotowanych do snu zimowego. Wyglądały jak małe zeschnięte listki, które ktoś przyczepił do skał. Jeszcze jednymi mieszkańcami jaskini, którzy budzili w nas mniejszy entuzjazm były pająki. A dokładnie był to sieciarz jaskiniowy, który jest dość jadowitym pająkiem a jego ugryzienie jest bardziej dotkliwe od użądlenia osy. Dlatego lepiej w części północnej jaskini, tam gdzie mają swoje siedliska nie opierać się o ściany. Jednym słowem jaskinię sprawdziliśmy i smoków w niej niestety nie ma. Wszystkim się podobało... no prawie wszystkim ;o)


A potem kilkunastominutowy marsz pod górę i prawie o zachodzie słońca weszliśmy na Górę Zborów.



 Zdjęcie rodzinne. Olka brakuje, bo już wycieczki z maluchami go nie bawią ;o)

Wózek terenowy. Wejście to pikuś. Zjazd to wyzwanie ;o)

Zachód słońca nas zastał. Trzeba było szybko uciekać, żeby nie schodzić z góry z dziećmi po ciemku

Ostańce na Górze Zborów mają przepiękne nazwy. Filar Wyklętych, Wielbłąd, Cyrk, Młynarz, Kruk, Dziewica, Dziad Mały i Wielki - może następnym razem uda mi się pokazać wam te skały a sami się domyślicie skąd te nazwy.