Madam Mirabell

czwartek, 27 marca 2014

Wyniki Candy i wiosna w ogrodzie ;)

Wiosna do nas przyszła, wszystkie znaki na niebie i ziemi na to wskazują. A oto kilka znaków na ziemi ;) 





A teraz, żeby nie przedłużać. Wyniki Candy. Policzyłam wszystkie posty, oczywiście pominęłam własne odpowiedzi ;). I poprosiłam mojego męża, by zabawił się w maszynę losującą czyli podał liczbę od 1 do 18. Dzięki jego wyborowi wygrała Qura Domowa, Gratuluje serdecznie i proszę o podanie adresu do wysyłki. A wszystkim pozostałym serdecznie dziękuję za wspólną zabawę i za zainteresowanie ;)

środa, 19 marca 2014

Chomik w żołądku...

Miałyście kiedyś chomika w żołądku. To taka mała, kosmata kulka, która wierci się i gniecie. Czasem rośnie, a czasem maleje. W moim żołądku właśnie zamieszkał taki chomik, w niedzielę. 

Łucja się przeziębiła a Antoś dostał kataru. Przeziębienie to nic groźnego ale katarek u 2,5 miesięcznego malucha to nie w kaszę dmuchał. A jak, w niedzielę wieczorem pojawił się kaszel, to chomik w moim żołądku urósł do wielkości dobrze wypasionego szczura.

W poniedziałek wizyta w przychodni. Łucja tylko katarek, który już mija a Antoś osłuchowo czysty ale kaszel bardzo brzydki. Jakby się nasilił to do szpitala.

We wtorek Łucja oddycha jak Lord Vader i dusi się lekko. Antoś kaszle coraz mocniej. Szukamy dobrego pediatry prywatnie. Teściowa znalazła nam taką Panią Doktor. Jedziemy do Pani Doktor do domu do miejscowości oddalonej od nas o jakieś 25 km.  Łucja - mocne zapalenie oskrzeli i krtani. Antybiotyk + sterydy do inhalacji.  Antoś osłuchowo płucka czyste ale kaszel dalej bardzo nieładny. Widać, że Pani Doktor najchętniej wysłałaby go do szpitala. Jednak w szpitalach podobno masakra, brak łóżek dla dzieci, nie tylko zapalenie płuc szaleje ale jeszcze rotawirusy. Pani Doktor jak zeszła z dyżuru w szpitalu w sobotę to dzieci leżały w łóżeczkach na korytarzach. Normalnie jak w PRL-u. Antoś dostaje antybiotyk w zastrzykach. I skierowanie do szpitala, gdyby coś się pogorszyło. 

Wracamy do domu i tu okazuje się, że nikt nie chce zrobić Antosiowi zastrzyku. Za duża odpowiedzialność, za małe dziecko. O ósmej lądujemy w szpitalu przed gabinetem zabiegowym. Siostra na dyżurze stwierdza, że to bardzo bolesny zastrzyk, normalnie niemowlakom podawany dożylnie na oddziale. Przy podaniu domięśniowym może uszkodzony zostać nerw kulszowy ( czyli później dziecko może mieć niedowład nogi) - bo za małe dziecko. 
Stoję w tym gabinecie jak głupia i nie wiem czy dać zastrzyk czy iść z dzieckiem na izbę przyjęć i na oddział...

Dzwonię jeszcze raz do Pani Doktor. Wiem, że późno i normalnie bym nie zawracała komuś głowy o tej porze. Ale Antoś jest taki biedny, bardzo go męczy kaszel. Pani Doktor mówi, żeby przyjechać do niej, wypisze mu lek w zawiesinie. Przed 23 mój mąż wraca do domu z wykupionym lekiem, który podajemy dziecku.

Dziś widzę, że trochę boli go po tym brzuszek. A w moim brzuchu nadal siedzi chomik i wierci się i obraca....


piątek, 7 marca 2014

Liski dwa i ślimaczki też dwa ;)

Wszystko ostatnio kończę parami. A od paru dni jakoś nie mogę zabrać się do niczego. Wiosna się schowała i moja wena najwyraźniej też.

Para Lisków:








Para ślimaczków:



Moja Łucja poszła pierwszy raz w poniedziałek do przedszkola. Teraz już za nami cały tydzień. Dziecko jest zachwycone i w podskokach biega codziennie do dzieci.

A tu woreczek Łucji do przedszkola. Bo jak prawdziwy przedszkolaczek musiała mieć swój woreczek na przybory.


 A mi troszkę smutno, że jakoś tak szybko urosła i już jest przedszkolakiem. Chociaż Antoś jest jeszcze malutki. No może z tym malutki lekko przesadziłam bo waży już 6800 g  ;o)