Madam Mirabell

wtorek, 5 listopada 2013

Powoli przedstawiam niedawno powstałe szyjątka...

Czasem wydaje się, że wszystko idzie dobrze i układa się po naszej myśli. A tu jak zawsze niespodzianka od losu, jakiś kolejny kopniak, a jeśli nawet nie kopniak to takie nieśmiałe podłożenie nogi. A nóż widelec uda się i się potknie, a może nawet przewróci...
I tak ciągle...

Poza tym, iż los nadal sprawdza czy mam wystarczająco twardy tyłek, żeby przyjąć kolejnego kopniaka, szyję trochę zabawek, kocyków dla dzieci i ozdób świątecznych.  

Poniżej zdjęcia lisków: małego i dużego:



Kocyki uszyte teraz, wstawię w następnym poście (po tym jak dotrą do swoich nowych właścicieli), a poniżej kocyk z dwóch rodzajów minky uszyty dla mojej córeczki trochę wcześniej. Teraz została doszyta poduszeczka.




1 komentarz:

  1. genialne liski. Czerwony skradł moje serce z wiadomego powodu ;O) i łapcie oglądałam w poprzednim poście to nieziemskie cudo. Potrafisz czarować :O) pozdrawiam ciepło Piecyk

    OdpowiedzUsuń